|
|
Prasa o nas
Kraków najlepszy
Newsweek 4/2002 - 27 Styczeń 2002
autor: Dorota Romanowska
zobacz okładkę tego numeru
zobacz zeskanowany artykuł 01
zobacz zeskanowany artykuł 02 (tabela zestawieniowa)
Osobowości szefa - prof. Tadeusza Popieli
- krakowska klinika chirurgii ogólnej zawdzięcza czołową pozycję
w świecie medycznym.
Mówią o nich, że swymi klinikami rządzą niepodzielnie.
Często są trudnymi partnerami. Nie uznają taryfy ulgowej. Potrafią
publicznie skrytykować zarówno pielęgniarkę, jak i podlegającego
im światowej klasy lekarza. Nie przyjmują do wiadomości słowa "niemożliwe".
To ich wiedza i doświadczenie przyciągnęły młodych, ambitnych lekarzy.
To dzięki ich determinacji udało się zgromadzić supernowoczesny
sprzęt. Mowa o co najmniej kilkunastu kierownikach klinik i oddziałów
chirurgii ogólnej, którzy stworzyli placówki, gdzie jakość opieki
medycznej nie odbiega od standardów europejskich. Wśród nich najlepszy
okazał się prof. Tadeusz Popiela. Zgromadził najlepszych fachowców
i zdobył nowoczesny sprzęt.
Prof. Popiela operuje od 47 lat. Cztery razy w tygodniu - z wyjątkiem
wyjazdów na kongresy naukowe - staje za stołem operacyjnym. Dzisiejsze
zabiegi w niczym nie przypominają tych sprzed pół wieku, kiedy rozpoczynał
się rozwój nowoczesnej chirurgii i kariera profesora. Kilkanaście
lat temu zaczęto na świecie, a zaraz potem i w klinice prof. Popieli,
stosować zabiegi minimalnie inwazyjne. Dziś dzięki rozwojowi biologii
molekularnej można leczyć jeszcze skuteczniej, a jednocześnie zapewnić
pacjentom większy komfort życia po wyjściu ze szpitala. Zdaniem
profesora dobra klinika chirurgii nie może się dziś obyć bez pracowni
genetycznej. - Badanie komórek pozwala na dobranie metody leczenia
indywidualnie do pacjenta - wyjaśnia profesor.
Jak przystało na nowoczesną klinikę, nie brakuje tu komputerów i
szybkiej sieci umożliwiającej przesyłanie danych. W gabinecie profesora
stoją dwa monitory. Ekran jednego podzielony został na szesnaście
małych okienek. Dociera tam obraz z czterech sal operacyjnych, gabinetów
diagnostycznych, m.in. pracowni endoskopowych i ultrasonograficznych
oraz ambulatorium. Drugi monitor pokazuje szczegółowy obraz z jednej
z sal operacyjnych. Widać fragment układu pokarmowego i ręce chirurgów.
Jedne z nich to ręce profesora. Pewnie nacinają fragmenty tkanek.
Prawie nie ma śladu krwi - w klinice prof. Popieli używa się lasera,
który tnie i jednocześnie zasklepia naczynia krwionośne. Skalpel
dawno przeszedł do historii. Lasery i noże argonowe pozwalają np.
usuwać tylko fragmenty wątroby, bez konieczności wycinania całych
jej płatów.
W gabinecie profesora wzrok przyciąga ponad 30 dyplomów i certyfikatów
przyznanych przez polskie i międzynarodowe towarzystwa medyczne.
To także wysoka pozycja profesora w świecie medycyny sprawia, że
lekarze chcą tu pracować. Przyznają jednak, że w klinice muszą przejść
niezłą szkołę życia, aby sprostać wymaganiom szefa. Niemal każde
spotkanie z profesorem w trakcie odpraw lub obchodu, przypomina
egzamin. Stają wyprostowani, boją się, że udzielą złej odpowiedzi.
Rzadko słyszą słowa pochwały. Pięć dni w miesiącu mają ostry dyżur.
Przyjmują wtedy chorych z przebitym wrzodem, atakiem wyrostka robaczkowego,
z krwotokami. - To są zupełnie inni pacjenci. Ich nie można przygotować
do zabiegu. Pomóc trzeba natychmiast. Dobry chirurg musi poradzić
sobie z każdym zabiegiem - wyjaśnia profesor. Jego podopieczni poza
operowaniem mają też dodatkowe zadania w klinice. Jest lekarz, który
nadzoruje badania genetyczne, inny jest jednocześnie świetnym radiologiem.
Jeszcze inny przeprowadza pionierskie zabiegi usunięcia maleńkich
guzów w piersi. Dokonuje tego podczas badań diagnostycznych na nowoczesnym
mammografie cyfrowym.
Profesor, pytany, czego jeszcze mu w pracy brakuje, odpowiada: -
Chcę widzieć perspektywy. Nie wiem, czy moim następcom starczy determinacji
i siły, aby zachować kontakt z chirurgią światową. Od kilku lat
nie dostał z budżetu ani złotówki na wyposażenie kliniki. Nowoczesny
sprzęt kupił dzięki sponsorom i za pieniądze z grantów naukowych.
Teraz stara się zdobyć fundusze na aparat, który umożliwi śródoperacyjne
naświetlanie niektórych nowotworów - odbytnicy, trzustki, piersi.
Taka interwencja ogranicza ryzyko przerzutów.
Poza nowoczesną aparaturą profesor ma też słabość do historii medycyny.
W szpitalu jest biblioteka, a w niej - obok najnowszych czasopism
medycznych - także starodruki. Profesor z błyskiem w oczach pokazuje
stare, ponadpięćsetletnie podręczniki chirurgii. - Niektóre z nich
znaleĽliśmy w piwnicy, gdzie przed remontem było wielkie gruzowisko
- opowiada. Dziś mieszczą się tam nowoczesne pracownie diagnostyczne.
O ponaddwustuletniej historii krakowskiej kliniki świadczą jeszcze
tylko portrety w sali, w której odbywają się spotkania z ważnymi
gośćmi, grube mury, szerokie schody prowadzące na pierwsze piętro,
gdzie znajdują się sale dla chorych, oraz drewniane, pięknie zdobione
drzwi wejściowe. Reszta to już XXI wiek.
wróć do listy artykułów
|